To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Gnieźnieńskie Forum Internetowe
www.ForumGniezno.pl - jedyne niezależne i niekomercyjne gnieźnieńskie forum!

Strefa wolna - Humor ;)

Anonymous - 23-07-03, 13:29
Temat postu: Humor ;)
Mąż zabrał żonę na pierwszą w jej życiu partię golfa. Oczywiście
pierwsze uderzenie żony w piłeczkę i... okno stojącego obok pola
golfowego domku zostaje rozbite. Mąż trochę się zdenerwował:
- Mówiłem, żebyś uważała, a teraz trzeba będzie tam iść przepraszać i
może nawet zapłacić.
Tak więc golfiści idą do domku i pukają w jego drzwi. Momentalnie
dochodzi ze środka miły głos mężczyzny:
- Proszę wejść.
Po wejściu zauważają w domku: zbite kawałki szyby, rozbitą starą wazę
i siedzącego na kanapie faceta. Ten pyta ich:
- Czy to wy zbiliście szybę?
- Tak... przepraszamy za to bardzo - odpowiadają golfiści.
- Hmm... właściwie to nie ma za co. Jestem dżinem, który był uwięziony
w tej wazie kilkaset lat. Teraz powinienem spełnić 3 życzenia. Nie
obrazicie się jak spełnię wam po jednym sam zostawiając sobie jedno na
koniec?
- Nie, tak jest świetnie - odpowiada mąż. - Ja bym chciał dostawać
milion dolarów co roku...
- Nie ma problemu - mówi dżin. - Do tego gwarantuję, że będziesz
bardzo długo żył. A ty młoda kobieto, czego chcesz?
- Chciałabym mieć ogromny dom w każdym państwie, każdy z najlepszymi
na świecie służącymi...
- Mówisz i masz - odpowiada dżin. - Do tego obiecuje ci, że do żadnego
z nich nikt się nigdy nie włamie.
- A jakie jest twoje życzenie dżinie? - pyta małżeństwo.
- Ponieważ tak długo byłem uwięziony, nie marzę o niczym innym jak o
seksie z tobą - zwraca się do kobiety dżin.
- I co ty na to kochanie? - pyta mąż. - Mamy tyle kasy i domy... może
się zgódź?
Tak więc kobieta z dżinem idzie na pięterko... Całe popołudnie się
kochają. Dżin jest wręcz nienasycony. Po 4 godzinach nieustannego
seksu dżin złazi z kobiety, patrzy jej prosto w oczy i pyta:
- Ile macie lat, ty i twój mąż?
- Oboje mamy po 35.
- Coś ty!? 35 lat i wierzycie w dżiny?

------------------------------------------------------

Jedzie dziadek maluchem, zgarbiony, ręce mu się trzęsą na kierownicy
Nagle wyprzedziło go BMW, dziadek się wystraszył,
BMW zatrzymało się na światłach, dziadek z tego strachu nie dał rady
zahamować i przyj~~1 w tył.
Z BMW wysiada dwóch byków:
- I co dziadek przyje~~1?
- Tak (cieńkim wystraszonym głosem)
- Masz kasę?
- Nie
- A ubezpieczenie?
- Nie
- A syna?
- Mam
- To masz tu komóreczkę, dzwoń po synka to odrobi u mnie bo ty się
do roboty nie nadajesz.
Dziadek zadzwonił, podjeżdzają 3 Mercedesy S-klasa, wysiada kilku
byków i jeden z nich mówi:
-I co tatuś Przypi~~1 jak cofał?

:)

Anonymous - 25-07-03, 10:09

http://ochwal.net/var/fun/nagrywarka1.jpg
Anonymous - 25-07-03, 10:11

http://fun.from.hell.pl/2003-07-17/pani.jpg
Anonymous - 06-08-03, 18:09

Ze słowniczka biologa :)

http://fun.from.hell.pl/2003-08-05/slowniczek.jpg

Nasze kochane stacje PKP:

http://fun.from.hell.pl/2...KP-Terespol.jpg

Anonymous - 12-05-04, 21:15

Fajne uśmieszki. Zobaczcie jacy naprawde sa Mexykanie :)

http://www.polonium.de/do...ty/smiles.shtml

Anonymous - 03-06-04, 08:57

http://www.ebaumsworld.com/trippymirror.html
Anonymous - 12-06-04, 11:59

http://www.unix.bydgoszcz.pl/

echhh...sam nie wiem co lepsze

Anonymous - 12-06-04, 15:06

http://www.forum.gniezno.com.pl/images/reklama.jpg

Polecam !! :DDDD

To cała prawda jest !! !

Anonymous - 12-06-04, 22:41

remikk napisał/a:
http://www.forum.gniezno.com.pl/images/reklama.jpg


:hahaha: :hahaha: :hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha:

a zeby bylo "na temat" ;)

Siedzi sobie tasiemiec w żołądku. Nagle patrzy, a tu biegną bakterie.
- Hej, bakterie, gdzie biegniecie?
Bakterie na to:
- Tasiemiec, ty się nie pytaj tylko uciekaj stąd, bo zaraz tu będą
antybiotyki!
I pobiegły w dół przewodu pokarmowego. Tasiemiec lekko przestraszony
myśli:
- Co jest?
Tymczasem nadbiega glista ludzka z walizkami.
- Ej glista, - pyta tasiemiec - gdzie lecisz?
- Tasiemiec, ty nie pytaj, ty stąd wiej. Za pięć minut będą tu
antybiotyki!
I pobiegła w dół przewodu pokarmowego. Tasiemiec przestraszył się nie na
żarty, spakował plecaki wieje w dół przewodu pokarmowego. Dobiega do
ujścia, a tam siedzi glista na walizkach i beczy. Tasiemiec pyta się:
- No co się stało, czego beczysz?
- A bo mi ostatnia kupa o 14 uciekła...

:D

Anonymous - 13-06-04, 22:24

http://www.choody.com/maria.avi

Plik ma 10 Mega ale warto :D

Anonymous - 14-06-04, 00:00

remikk napisał/a:
http://www.choody.com/maria.avi
Plik ma 10 Mega ale warto

Takich parapetów to nawet ja w domu nie mam... tyle tytułem komentarza. Pytanie do tych, którzy ściągnęli sobie ten plik: Czy ten człowiek cierpi na jakąś chorobę? :hahaha:
Polecam... naprawdę warto!!! :-D

Anonymous - 14-06-04, 08:20

Radek Rynarzewski napisał/a:
remikk napisał/a:
http://www.choody.com/maria.avi
Plik ma 10 Mega ale warto

Takich parapetów to nawet ja w domu nie mam... tyle tytułem komentarza. Pytanie do tych, którzy ściągnęli sobie ten plik: Czy ten człowiek cierpi na jakąś chorobę? :hahaha:
Polecam... naprawdę warto!!! :-D


Aż się popłakałem ze śmiechu...
Nie sądzę, żeby chorował... poprostu lubi śpiewać....

Anonymous - 14-06-04, 10:30

Viman napisał/a:
Nie sądzę, żeby chorował... poprostu lubi śpiewać....

W takim razie pływa rozwalona na głowie to Twoim zdaniem coś na bis, tak? :-D

Anonymous - 14-06-04, 11:32

Radek Rynarzewski napisał/a:
Viman napisał/a:
Nie sądzę, żeby chorował... poprostu lubi śpiewać....

W takim razie pływa rozwalona na głowie to Twoim zdaniem coś na bis, tak? :-D


To był ten singiel był z innego wątku po odsłuchaniu.. :D :D
nie poznałeś?

Anonymous - 16-06-04, 21:28

To właściwie powinno być w Polityce ale dałem tutaj.
To rzuca nowe swiatło na sprawę lądowania talibów w Klewkach!

Anonymous - 21-06-04, 14:59

http://www.akuku.pl/link_...52Fitalien.mpeg


warto zobaczyć na czasie

modemowcom nie polecam

Anonymous - 25-06-04, 19:28

http://got3.gitara.org/poli2.jpg


nie ma to jak politechnika :)

Anonymous - 29-06-04, 16:44

http://tinyurl.com/yv4lm

a kolejny to:

http://www.lecia.neostrada.pl/granda.html

:)

Anonymous - 30-06-04, 07:36

Kobieta dzwoni do radia:
-Dzien dobry, chcialam powiedziec, ze znalazlam dzis rano portfel. W srodku bylo trzy tysiace zlotych w gotowce, oraz czek na okaziciela opiewajacy na sume 10.000 euro. Bylo tez prawo jazdy na nazwisko Stanislaw Kowalski zamieszkaly przy ulicy Koszarowej 15 m 6
w Warszawie.
Mam w zwiazku z tym mala prosbe:
...Prosze panu Stasiowi puscic jakis fajny kawalek z dedykacja ode mnie!

Anonymous - 02-07-04, 09:07

Spróbujcie odprowadzić kolegę do domu po imprezie...

http://www.wagenschenke.ch/

Anonymous - 02-07-04, 13:24

No no - ach ci Anglicy :D :D:D:D

http://student.tu.kielce.pl/~e41wit/x.jpg

Grzegorz - 02-07-04, 18:18

znajdź 10 szczegółów :D
http://members.home.nl/saen/Special/zoeken.html

Pozdrawiam 8)

Anonymous - 07-07-04, 17:09

A oto co Wojciech Mann zeznał:

Kiedyś podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych moi amerykańscy koledzy
namówili mnie na wycieczkę do Meksyku. Nie miałem wizy tego kraju, więc nie
zabrałem też paszportu. Granicę przekroczyłem nielegalnie. To był bardzo
miły pobyt, ale w pewnym momencie musiałem wrócić. Również nielegalnie.
Koledzy pocieszali mnie, że na amerykańskiej granicy tylko co 10-15
kierowca jest sprawdzany czy nie przewozi kobiet meksykańskich, tequili i
innych zakazanych rzeczy.


Tak się złożyło, że wyrywkowa kontrola trafiła na nasz samochód. Wprawdzie
nie przewoziliśmy tequili ani kobiet meksykańskich, ale przygranicznik
zapytał, czy mam jakiś dokument. Ponieważ nie miałem, bardzo grzecznie
poprosił, abym wysiadł z samochodu i udał się pieszo do Meksyku. Przez
chwilę wydawało się, że jestem bez szans, ale widać zaintrygowałem go, bo
zapytał:
- Jesteś biały, mówisz po angielsku, skąd tu się wziąłeś?
Powiedziałem, że z Polski, to taki biedny kraj w Europie - i tu rzuciłem
rys historyczny. Tak udało mi się go zmiękczyć, iż obiecał, że jeśli
koledzy przywiozą mój dowód tożsamości, to mnie do Meksyku nie wygna.
Schwytałem się tej szansy i czym prędzej kazałem im jechać do San Diego,
gdzie został mój paszport. Oni ruszyli, ja zostałem. Było 40°C, pełnia
słońca, usiadłem na takiej kamiennej ławce i obserwuję, jak działają ci
panowie, którzy mnie zatrzymali. W pewnym momencie z samochodu wracającego
do Ameryki wyciągnięto z bagażnika wielki galon tequili. Ten pan, co go
wykrył, kazał właścicielowi iść w moim kierunku. Tamten podszedł, otworzył
galon i spytał, czy bym się napił. Na wszelki wypadek, żeby nie wywoływać
konfliktów, napiłem się. Tequila w tej temperaturze smakuje szczególnie
dziwnie. Wtedy też zorientowałem się, dlaczego on w ogóle do mnie podszedł.
Otóż siedziałem oparty o taką kamienną rynnę, do której wszyscy
przemycający alkohol z Meksyku musieli go wylewać. Jemu się pewnie zrobiło
żal, i żeby był z tego jakiś pożytek, chociaż trochę tequili wlał we mnie.
Zobaczyli to amerykańscy pogranicznicy i zaczęli specjalnie przeszukiwać
samochody. Facetów z przemycanym alkoholem perfidnie wysyłali z zaleceniem,
żeby temu co siedzi przy rynnie dać się trochę napić. Po godzinie byłem
nieprzytomny. Gdy przyjechali znajomi z paszportem, musieli mnie zanieść do
samochodu. Okazało się że weseli Amerykanie obstawiali, ile jeszcze
wytrzymam. Powiedzieli, że faktycznie muszę być Polakiem, bo Amerykanin to
by umarł po tym, co mnie spotkało. A ja wypiłem kilkadziesiąt samochodów
tequili i jeszcze miałem otwarte oczy...

Anonymous - 15-07-04, 08:10

dzień mieszczucha :

Wake up,

Nokia, Colgate, Nescafe, Hochland, Orbit.
Renault, Compaq, Epson, Nokia, Nokia, Nokia.
McDonalds, Coca-Cola, Orbit.
Compaq, Epson, Nokia, Nokia, Nokia.
Renault.
Heineken.
Heineken.
Heineken-Marlboro-Heineken-Marlboro-Heineken.
Nokia... Nokia.
Durex.
Colgate.

The day is over.

Anonymous - 15-07-04, 10:47

Jadą 2 blondynki na rowerach. Nagle jedna z nich zsiada z roweru i zaczyna
spuszczać powietrze w obu kołach.
Druga zdziwniona pyta:
- A PO CO TY TO ROBISZ?
- A BO MAM SIODEŁKO ZA WYSOKO
Na co ta druga zaczyna majstrować przy swoim rowerze i zamieniać miejscami
siodełko z kierownicą.
- A TY CO ROBISZ ? - pyta pierwsza
- ZAWRACAM NIE BĘDĘ JEŹDZIŁA Z TAKĄ IDIOTKĄ!

Anonymous - 21-07-04, 16:40

Do siedzącej pod ścianą w dyskotece dziewczyny podchodzi przystojny chłopak:
- Zatańczysz następny taniec?
- Oczywiście!
- To świetnie, nareszcie będę miał gdzie usiąść.

Anonymous - 21-07-04, 16:44

Jeszcze jeden dziś.


Wiezie taksówkarz kobietę. Na zakończenie kursu okazuje się, że ta nie ma pieniędzy.
Więc kierowca zawraca, jedzie za miasto na piękną, zieloną łączkę. Zatrzymuje się, otwiera bagażnik, wyciąga koc i kładzie na trawę.
Kobieta:
- ale proszę pana, ja na pewno oddam panu pieniądze, proszę nic mi nie robić, mam dzieci i męża...
- a ja 40 królików , rwij trawę!

Anonymous - 22-07-04, 00:10

o. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych:
? Podchodzi do mnie taka mała dziewczynka... no może miała z dziesięć lat i opowiada, że na początku wakacji przyszli do niej do domu koledzy i koleżanki i zaproponowali: założymy bandę. I założyli... podwórkowe kółko różańcowe. Takie wspaniałe dziecko... :D

Anonymous - 22-07-04, 00:38

tez cos o ksiezach

Do klasztoru przychodzi młody chłopak i w pierwszym dniu "przełozony" oprowadza go po klasztorze
wchodzą do jadalni
- tu jest jadalnie, tutaj bedziesz jadł wspólnie z innymu bracmi we wszystkie dni oprócz czwartku
idą dalej, wchodzą do kaplicy
- to jest kaplica klasztorna tutaj bedziesz sei modlił razem z innymi bracmi we wszystkie dni oprócz czwartku
obeszli juz cały klasztor i wchodzą do pokoju w którym to na srodku stoi szafa, a z niej wystaje du**
- tutaj bedziesz mogł przyjsc i ulzyc sobie we wszystkie dni oprócz czwartku
- a co ja bede robił w czwartek
- w czwartek masz dyzur w szafie

Anonymous - 22-07-04, 01:03

Marcin, ale oblecha hehehe ;) :hahaha:
Anonymous - 22-07-04, 20:38

Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze, nie miał równych sobie
przeciwników, za jednym wyjątkiem Japończyka Yamamoto. Ten miał opracowany
do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten
chwyt polega. Japończyk stosował go tak szybko, że nikt nie był w stanie
zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu
nic nie dały - widać było tylko szybki błysk... i zaraz potem przeciwnik
leżał bezwładnie na macie.
Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie, Yamamoto i Józef K. walczyli w
pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich
przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzecz się
miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć i półfinałach wygrał,
stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w
finale. Jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem
precelkowym, niewielu tylko dawało Józefowi szanse na złoty medal.
W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej,
psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do
narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy
pomocy fortelu: oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed
Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugą minutę miał również
uciekać, udając jednak, że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec
trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka
taktyka dawała pewne szanse na zwycięstwo. Yamamoto mógł już być zmęczony i
nie spodziewać się nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego
planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła
dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować.
Jak postanowiono, tak zrobiono. Na drugi dzień miało mieć miejsce spotkanie.
Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko
po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki
zaczęła gwizdać, ale Józef K. pomny jak wysoka jest stawka stosował się
ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie
ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco
do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto,
...który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt
precelkowy.
Nie mogąc znieść widoku tego, co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy,
usłyszał przeraźliwy, rozdzierający krzyk, po którym nastąpiła nagła cisza,
przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego: "ippon!" oznaczającym
koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K.
stojącego nad pokonanym Japończykiem.
Dopiero po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie
na tyle, aby móc zapytać Józefa K. o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał
pytanie złapał się za głowę.
-Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność,
gdy go zastosował myślałem, że już nie żyję, zobaczyłem tylko rękę, plecy,
sufit, ścianę, nogę...
-No dobrze, ale jak się z tego wybroniłeś?
-Och, to było straszne... Nagle, proszę sobie wyobrazić, zobaczyłem przed
sobą taką wielką dupę...
-No dobrze, dobrze, ale powiedz jak się wybroniłeś.
-No to mówię... A zaraz obok widzę, takie tego, jakby to powiedzieć, no
nabiał, za przeproszeniem pana trenera, nabiał...
-No i co?
-No to ja wziąłem i je tego, no ten nabiał ugryzłem z całej siły, no i tak
wygrałem...
-Chłopie! Czy ty wiesz coś ty zrobił? Przecież, gdyby to sędziowie
zobaczyli, to dożywotnia dyskwalifikacja pewna!
-Może i trener ma rację. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z
drugiej strony, to człowiek dostaje niesamowitej siły, gdy się ugryzie we
własny nabiał...

Anonymous - 29-07-04, 03:14

Facet siedzie przed porodówką, wychodzii położna
- chłopiec ??
-nie
- A CO ??

Mąz wyjechał w delegacje, po powrocie kochają sie i nagle słychac pukanie do drzwi
-Ona- to pewnie mój mąż!!
-On- gdzie, gdzie ?? - i chowa sie do szafy

Anonymous - 30-07-04, 08:27

No to niesmaczne wrazenia wakacyjne.

Bedac nad Baltykiem poznalem prawdopodobnie przyszlego meza mojej kolezanki. Zakochany po uszy amerykaniec, ktory zostawil wszystko i z milosci przyjechalal do Polski - znajomosc polskiego 100 slow (w tym najwazniejszych kilku nauczylem osobiscie bo nikt sie nie kwapil).

I wracajac do niesmacznych spraw kojarzy mi sie przygoda na plazy. Jako ze do toj-toja bylo daleko, a koles byl przy potrzebie i nie bardzo mial ochote moczyc sie w zimnej wodzie - wyrwal od jakiegos typa butelke plastikowa (przy okazji uhandlowal papierosa) i poszedl do przebieralni. Zrobil co mial zrobic i przynosci efekt upustu potrzebie fizjologicznej w owej butelce stwierdzajac, ze jakby mu sie zachcialo to prywatnego przenosnego toj-toja juz ma.

Wszystko by bylo cyk gdyby nie fakt, ze wlasnie spozywalem napoj, ktory swoich kolorem przypominal zawartosc butelki. Mam zle skojarzenia :P

Anonymous - 30-07-04, 20:56

spotkało sie trzech księży i opowiadaja jak to dzielą pieniądze miedzy siebą a Bogiem
- pierwszy- no ja po połowie
- drugi - ja mam taką kratke i te drobne co przeleca to oddaje a reszte sobie zostawiam
- a Ty pytają sie trzeciego
- ja bior tace podrzucam do góry i co złapie to Jego


miałęm podobna historie coi Thor. Bylismy z kolegami w trampie na pietrze no i koledze sie zachciało, a ze nie chciało mu sie zchodzic na dól poszedł w kąt. Niestety jak wracal to sie potknął i i butelka (odkrecona) wraz z zawartoscią spadła na schody

Anonymous - 01-08-04, 12:24

Miałem cholerne szczęście! Ostatnio Jechałem do Lublina, a że
się spieszyłem, to dałem ognia w moim Volvo. Jadę ok. 160 i
patrzę, a z naprzeciwka, zza ciężarówki wyłania się ***
w "maluszku" i próbuje ją wyprzedzić. Kretyn cholerny. Zjechałem
na pobocze przy szybkości 160 km/h. Zahaczyłem troche o rów i
wpadlem w poślizg. Gdyby nie Track Control i ABS, to
wpierniczyłbym się przy tej prędkości w drzewo albo
w "maluszka", a wtedy nie wiem czy bym uszedł z życiem. Zdarzają
mi się niebezpieczne sytuacje, ale coś takiego mi się jeszcze
nie przydarzyło. Zdążyłem jeszcze kątem oka zauwazyć przerażoną
minę bezmózgowca w tym cholernym "maluchu". Może podzielicie się
podobnymi przygodami z trasy? Zachęcam. Pozdrawiam.
Cudem uratowany

************

Jade sobie moim "kaszlem", tak z 90 km/h. Jedzie jakaś
cięzarówka. No to ja patrzę na lewy pas - jest OK, jakieś 500m
wolnego od nadjeżdżającego Volvo, więc wyprzedzam. Idzie mi
całkiem nieźle (mam już ok. 100 km/h), ale widzę, że chyba źle
oceniłem predkość tego *** w Volvo, bo on, idiota, zapieprza
na pewno 160 km/h. Skąd się mialem spodziewać, że na
zwykłej drodze szerokości 7,5 m, bez utwardzonych poboczy i z
drzewami za rowem, przy normalnym ruchu, jakiś bezmózgowiec
będzie urządzał sobie popisy jak na torze Formuly 1? Oczywiście
na cokolwiek było już za późno - przytulilem się do trucka, a
ten idiota w Volvo jechał tak szybko, że nawet nie zmieścil się
w "czarnym" i zwiedził pobocze. Naprawdę załuję, że się tym
razem nie zabił, bo kiedy indziej to może też zabić niewinnych
swiadków. Pozdro. Kapelusz

************

Jadę sobie moją ciężarówką, z przodu wiedzę kawał pustej
drogi. Z tyłu facet w kucki mnie wyprzedza, myślę sobie - dam mu
fory, bo pozycją jest strudzony. A tu jak nie wyskoczył jakiś
*** z przeciwka...
Pozdrawiam

************

Stoję za krzakiem głogu z radarem w ręku, a tu wjeżdża
roztelepana ciężarówka. "Maluch" zaczyna ją wyprzedzać na ciągłej,
a z drugiej strony wyskakuje Volvo z prędkością światła.
Niestety, zanim znalazłem odpowiedni paragraf, który pojazd
należy zatrzymać w pierwszej kolejności, wszystkie 3 zniknęły z
pola widzenia - przez co Skarb Państwa stracił kilkaset złotych...
Posterunkowy Kania

************

Lecę sobie samolotem nad trasą Warszawa - Lublin, patrzę w
dół, a tam policjant za krzakami szarpie się z radarem, kierowca
ciężarówki próbuje puścić "maluszka", a z przeciwka mknie, dużo
przekraczając predkość, Volvo.
Bartek

************

Jadę swoim motorkiem 280 km/h, z przodu człapie jakiś gostek w
Volvo, z przeciwka ciężarówka - chyba stoi. No to daję w ogień,
nagle wyłania się "maluch", mówię sobie - koniec ze mna...
puszczam kierownicę... a tu nagle gostek w Volvo - równy gość -
ustępuje mi z drogi i zjeżdża na pobocze, na trawkę... Więc ja w
manetkę, całe szczęście miałem ASR! Uratował mi życie, z drugiej
strony jednak - dlaczego jeździcie tak wolno? Przez takich
wolnojazdów pózniej są wypadki! A ja i tak wam nie dam swojej
nerki!

Edek

************

Łykam sobie po pracy winko w rowie, patrzę, a tu z jednej
strony jakaś ciężarówka, która próbuje wyprzedzić
jakiś "kaszel", z drugiej strony jakiś gostek w Volvo podlatuje
bliżej, a że się nie zmieścił na drodze, więc wjeżdża na rów...
(NA MÓJ RÓW) i po girach mi przejeżdża, p.... jeden, jak go k...
dorwę, to nogi z dupy powyrywam - niech no tylko poczeka, aż z
gipsu wylezę!
Rolnik Stasiu

************

Lecę sobie UFO na podświetlnej, patrzę w dół, a tam jeden
gostek na prehistorycznym sprzęcie bez UFO-esu daje 160 km/h.
Wpadłby do rowu, ale pomogłem mu swoim polem magnetycznym i
jakoś wyciągnąłem go z opresji. Później ten drugi, co go mykał,
ledwo przeszedł, a chłopu w rowie też się udało... Ludzie!!! Nie
możemy wszystkim ciągle pomagac! Czy Wy wiecie, ile takich
zacofanych planet mamy pod opieką?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group